7 czerwca 2009 roku odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. W Polsce trwa kampania. W telewizji pojawiają się spoty wyborcze, których później nie można emitować. Sądy każą przepraszać, odwołania, apelacje. Prawnicy jak zwykle mają pełne ręce roboty. Jednym słowem „się dzieje”. W koło jest wesoło, czasami żenująco, czasami na poważnie.

Śmiesznym trafem, w światku rzeczoznawców majątkowych w lipcu odbędą się wybory do władz Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych – czyli najbardziej licznej organizacji skupiającej rzeczoznawców w Polsce. Wybrany zostanie nowy prezydent, trzech wiceprezydentów i komisja rewizyjna.

Wybory tuż tuż, chciałoby się napisać „się dzieje”. Kampania trwa, spoty, kandydaci, procesy, kiełbasa wyborcza, obietnice, 100 mln wycen dla każdego. Nic z tych rzeczy. Nuda.

Jeden z obecnych wiceprezydentów zgłosił chęć kandydowania na prezydenta, a drugi z wiceprezydentów zgłosił chęć bycia dalej wiceprezydentem. Odbyło się to bez fajerwerków, oficjalnych wystąpień, grilla, muzyki i darmowego piwa. Tylko jeden kandydat zgłosił się oficjalnie, wysłał swój program do regionalnych stowarzyszeń, jak również na listy dyskusyjne Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych oraz innych (jak to niektórzy mają w zwyczaju zaznaczać) mniej licznych organizacji, skupiających rzeczoznawców majątkowych.

O innych kandydaturach nic mi nie wiadomo. Może są, ale najwyraźniej się ukrywają. Termin zgłoszeń mija 23 maja 2009 r. Na stronie federacji nie ma żadnej informacji o kandydatach.

Trochę to dziwne. Dlaczego prezydent najbardziej licznej organizacji wśród rzeczoznawców majątkowych jest wybierany po cichu? Czy dlatego, że wybiera go Rada Krajowa i pojedynczy rzeczoznawca, nie ma na to bezpośrednio wpływu? Ale przecież Rada Krajowa to przedstawiciele regionalnych stowarzyszeń, czyli powinni głosować tak jak większość członków stowarzyszeń sobie zażyczy.

Natomiast w przypadku kandydata, który przedstawił swój program wyborczy i który się oficjalnie zgłosił pojawiły się problemy natury proceduralnej. Nie należy do żadnego ze stowarzyszeń sfederowanych, nie jest członkiem Rady Krajowej, nie jest członkiem zwyczajnym, nie jest też członkiem nadzwyczajnym… (mam nadzieje, że Witek się nie obrazi za tych członków).

Nie wiem, czy jest to program najlepszy, gdyż nie znam innych programów, ale przypomniał mi się pewien precedens. Pomimo niespełnienia wymogów formalnych Roger Guerreiro dostał polskie obywatelstwo. Siła wyższa. Dobro polskiej piłki nożnej jest ważniejsze niż jakieś procedury.

Czy w tym przypadku też tak będzie? Okaże się po wyborach.

Jak na razie, w koło też jest wesoło …

Ilość komentarzy: 1

  1. martaon 15 Cze 2009 at 11:57 pm

    Okazuje się, że pasztet wyborczy wynika z tego, że lokalne stowarzyszenia nie wysyłają swoim członkom programów wyborczych (ścisle jednego programu) kandydatów na prezydenta. Kandydat ten jednak mógł sam rezesłac swój program, choćby na LD, o której w swym programie tak czule wspomina, ale oczywiście tego nie uczynił. Zwykła kiełbasa wyborcza i tyle. Dodatkowo jeden z kandydatów na vicka ma głeboko w poważaniu wybory i nie obchodzą go wyniki. Można domniemywać, że innym kandydatom tez to zwisa. Dlatego nie dziwmy się, że i pospólstwo nie interesuje się wyborami…